Koszalin, Poland
wydarzenia

Wideokonferencja wojewody o mrozach. Tematem bezpieczeństwo mieszkańców i pomoc osobom w kryzysie bezdomności

Art za Rzecznik Prasowy Miasta Koszalina - 3 godziny temu
Utrzymujące się w Polsce bardzo niskie temperatury były powodem zorganizowania wideokonferencji przez Adam Rudawski. Spotkanie dotyczyło bieżącej sytuacji w Województwo Zachodniopomorskie oraz działań służb i samorządów w czasie wyjątkowo ostrej zimy. Podobne odprawy w regionie odbywały się już w trakcie fali mrozów – omawiano m.in. koordynację działań oraz kwestie bezpieczeństwa mieszkańców. W rozmowach uczestniczyli przedstawiciele samorządów oraz służb odpowiedzialnych za reagowanie kryzysowe.

Dwóch policjantów i cywil podejrzani o znęcanie się nad osobami bezdomnymi w Koszalinie wyszli z aresztu

Ala, fot. policja.pl - 5 godzin temu
Dwóch funkcjonariuszy i jedna osoba niepełniąca służby w policji, podejrzani o znęcanie się nad osobami w kryzysie bezdomności w Koszalinie, wyszli na wolność. 3 lutego 2026 r. Prokuratura Okręgowa w Koszalinie poinformowała, że uchyliła wobec nich tymczasowe aresztowanie. Jak wyjaśniła rzecznik prokuratury Ewa Dziadczyk, materiał dowodowy w sprawie został już zgromadzony, więc nie ma obaw, że wypuszczenie podejrzanych utrudni postępowanie. Nowe środki zapobiegawcze to poręczenia majątkowe po 30 tys. zł od każdej z osób, dozór policyjny, zakaz kontaktowania się między sobą i z pokrzywdzonymi oraz zakaz opuszczania kraju. Prokuratura podkreśla, że śledztwo nadal trwa, a podejrzani pozostają pod kontrolą organów ścigania.   Sprawa zaczęła się jesienią 2025 roku Jesienią 2025 r. koszalińska policja wszczęła wewnętrzne postępowanie po informacji, że kilku funkcjonariuszy miało nękać osoby bezdomne. W listopadzie Prokuratura Okręgowa w Koszalinie zatrzymała siedem osób: czterech policjantów i jednego cywila usłyszało zarzuty m.in. nękania, przekroczenia uprawnień i nakłaniania świadków do składania fałszywych zeznań. Sąd przychylił się do wniosku prokuratury i zastosował trzymiesięczny areszt wobec dwóch policjantów i jednego cywila w celu uniknięcia matactwa. Z ustaleń śledztwa wynika, że nękane mogły być cztery osoby, w tym seniorka; opiekę nad pokrzywdzonymi zapewnia Gminno‑Miejski Ośrodek Pomocy w Sianowie. Podejrzani nie przyznają się do winy, a ich wyjaśnienia są weryfikowane.   Nadal grożą im wysokie kary Uchylenie aresztu nie oznacza, że sprawa została umorzona. Podejrzanym grożą poważne konsekwencje karne. W myśl kodeksu karnego znęcanie się nad osobą zależną jest zagrożone karą nawet do pięciu lat pozbawienia wolności, a nakłanianie do składania fałszywych zeznań do pięciu lat. Policjantów obowiązują także wewnętrzne postępowania dyscyplinarne, które mogą zakończyć się wydaleniem ze służby. Prokuratura zapowiedziała, że sprawa będzie kontynuowana i w miarę postępu śledztwa mogą pojawić się kolejne decyzje procesowe. Na razie jednak podejrzani będą odpowiadać z wolnej stopy, pozostając pod nadzorem policji i z wysokimi poręczeniami majątkowymi.   Sprawa w opinii publicznej Sprawa rzekomego znęcania się nad osobami w kryzysie bezdomności wywołała w regionie liczne komentarze. Gdy w listopadzie 2025 r. sąd zdecydował o areszcie dla trzech podejrzanych, prokuratura tłumaczyła, że chodziło przede wszystkim o zabezpieczenie prawidłowego toku postępowania i zapobieżenie matactwu. Teraz, po zgromadzeniu kluczowych dowodów, śledczy uznali, że wystarczą środki wolnościowe. Prokuratura przypomina, że każdy, kto dowiaduje się o nieprawidłowościach w służbach, powinien zgłosić to odpowiednim organom. W sprawie koszalińskiej to właśnie zgłoszenia zarówno wewnątrz policji, jak i od jednego z pokrzywdzonych uruchomiły całe postępowanie, które teraz wchodzi w kolejną fazę.  

Ruszył II nabór do konkursu „Nasze zwierzaki”. Gminy z Pomorza Zachodniego mogą sięgnąć po 1,5 mln zł na pomoc zwierzętom

Art, fot. FB/Jakub Kowalik - 8 godzin temu
Samorządy z województwa zachodniopomorskiego mają kolejną szansę, by wzmocnić lokalne działania prozwierzęce. Wystartował II nabór wniosków w konkursie „Nasze zwierzaki”, o którym przypomina wicemarszałek Jakub Kowalik. W puli jest 1,5 mln zł, a środki można przeznaczyć m.in. na ograniczanie bezdomności zwierząt, poprawę warunków w schroniskach oraz działania edukacyjne i wsparcie zwierząt dziko żyjących. Na co można dostać dofinansowanie? Konkurs ma wspierać projekty, które realnie poprawiają ochronę i dobrostan zwierząt w regionie. Wśród przykładowych działań wskazano m.in. walkę z bezdomnością: kastrację i sterylizację psów oraz kotów (zarówno wolno żyjących, jak i właścicielskich), podniesienie standardów w schroniskach i miejscach tymczasowego pobytu, promowanie odpowiedzialnej opieki i humanitarnego traktowania zwierząt (np. kampanie edukacyjne) oraz wsparcie zwierząt dzikich – inicjatywy poprawiające ich dobrostan. Organizatorzy podkreślają także znaczenie upowszechniania dobrych praktyk oraz współpracy gmin z organizacjami społecznymi, wolontariuszami i lokalną społecznością. Kto może wziąć udział i jakie są warunki? W konkursie mogą uczestniczyć gminy z terenu województwa zachodniopomorskiego. Wymagany jest wkład własny – co najmniej 10% środków finansowych gminy. Zgłaszane zadania mogą mieć charakter: nieinwestycyjny (np. zabiegi weterynaryjne, akcje edukacyjne), inwestycyjny (np. modernizacje w schroniskach). Termin realizacji projektu nie może rozpocząć się przed podpisaniem umowy i nie może trwać dłużej niż do 31 grudnia 2026 r. Ile można zyskać? Wsparcie będzie przyznawane w formie dotacji celowej z budżetu województwa. W zależności od rodzaju projektu możliwe jest dofinansowanie: do 30 000 zł – na działania związane m.in. z ograniczaniem bezdomności, pomocą zwierzętom bezdomnym i dzikim, opieką weterynaryjną, edukacją i aktywizacją wolontariatu, do 50 000 zł – na modernizacje i inwestycje poprawiające warunki życia zwierząt w schroniskach i miejscach tymczasowego pobytu. Terminy i składanie wniosków Wnioski należy składać w elektronicznym generatorze Witkac w terminie: 📅 od 28 stycznia do 1 kwietnia 2026 r. Zaplanowano również spotkanie informacyjne dla wnioskodawców: 🗓️ 19 lutego 2026 r. 🕙 godz. 10:00 💻 formuła online (Microsoft Teams) Za obsługę konkursu odpowiada Wydział Współpracy Społecznej Urzędu Marszałkowskiego Województwa Zachodniopomorskiego, a szczegółowe wytyczne (regulamin i dokumenty) są dostępne w materiałach konkursowych. „Dobra okazja, by realnie wpłynąć na los zwierząt” Konkurs „Nasze zwierzaki” to nie tylko możliwość pozyskania pieniędzy, ale też impuls do uporządkowania i wzmocnienia lokalnych systemów opieki nad zwierzętami: od profilaktyki bezdomności, po edukację mieszkańców i poprawę standardów w miejscach, gdzie zwierzęta czekają na dom. Efekty takich projektów zwykle zostają na dłużej – w lepszych warunkach, mniejszej liczbie porzuconych zwierząt i większej świadomości społecznej.

Dziesięciu judoków Gwardia Koszalin w Kadrach Narodowych na I półrocze 2026. Wielki sukces zawodników i trenerów

Art za KS Judo Gwardia Koszalin - 7 godzin temu
To wiadomość, która stawia koszalińskie judo w świetle reflektorów. Aż 10 zawodników Gwardii Koszalin otrzymało powołania do Kadr Narodowych w judo na pierwsze półrocze 2026 roku. To nie tylko liczba robiąca wrażenie, ale przede wszystkim potwierdzenie, że wyniki, konsekwencja i sportowa jakość budowane w klubie są zauważane na poziomie ogólnopolskim. Wśród powołanych znaleźli się reprezentanci kilku kategorii wiekowych, od seniorów, przez młodzież, juniorów, aż po juniorów młodszych. Taki przekrój pokazuje, że klub ma silnych zawodników zarówno „tu i teraz”, jak i w perspektywie kolejnych lat. Powołani do Kadr Narodowych Kadra Narodowa Seniorów: Filip Bieliński Kadra Narodowa Młodzieży: 2. Kamil Kustrzycki 3. Max Tymiński Kadra Narodowa Juniorów: 4. Kamil Kazana 5. Nela Chmielewska 6. Selena Pawłowska 7. Wiktor Krzymiński 8. Cyprian Witczak 9. Piotr Brzeziński Kadra Narodowa Juniorów Młodszych: 10. Bartek Mruczek Trenerska robota, która procentuje W klubie nie ukrywają satysfakcji. Powołania są dowodem, że trenerzy kadry narodowej doceniają osiągnięcia oraz umiejętności zawodników z Koszalina. To także wyraźny sygnał, że szkolenie prowadzone przez Cezarego Wojniusza i Mariana Standowicza przynosi wymierne efekty. Duma dla Koszalina Tak mocna reprezentacja jednego klubu w kadrach to powód do dumy nie tylko dla samej Gwardii, ale i dla Koszalina. Judocy Gwardii są dziś sportową wizytówką miasta, reklamą, która nie potrzebuje sloganów, bo mówi ją wynikami i konsekwentnie budowaną marką na macie. Gratulacje dla wszystkich powołanych zawodników i ich trenerów, teraz czas na kolejne starty, przygotowania i potwierdzanie tego, co już wiadomo: w Koszalinie judo stoi naprawdę wysoko.

„Magia mrozu” przy -15°C. Czytelnik z Koszalina uchwycił spektakularne zjawisko na zdjęciu

Ala, fot. Pablosito, Czytelnik - 10 godzin temu
Zima potrafi być surowa, ale bywa też zaskakująco fotogeniczna. Nasz Czytelnik Pablosito przesłał imponujące ujęcie wykonane w mroźny dzień, gdy temperatura spadła do -15°C. Na fotografii widać moment, w którym w powietrzu rozkwita świetlista „chmura”, jakby zimowy fajerwerk zawieszony nad zaśnieżonym podwórkiem. To nie fotomontaż ani sztuczka z filtrami. Taki efekt potrafi dać czysta fizyka: w silnym mrozie, gdy do powietrza trafia bardzo ciepła woda (np. rozchlapana lub wyrzucona w górę), część z niej błyskawicznie zamienia się w parę, a drobniutkie krople momentalnie zamarzają, tworząc mgiełkę kryształków lodu. W odpowiednim świetle – zwłaszcza przy niskim słońcu – całość wygląda jak płonąca kula, choć to tylko zimna „burza” drobinek. Mróz potrafi zachwycić, ale wymaga ostrożności Takie zdjęcia kuszą, by spróbować powtórzyć efekt – i nic dziwnego, bo rezultat bywa widowiskowy. Warto jednak pamiętać o bezpieczeństwie: przy rozchlapywaniu gorącej wody łatwo o oparzenia, a w pobliżu budynków czy ścieżek o oblodzenie i poślizg. Jeśli ktoś chce eksperymentować, najlepiej robić to w bezpiecznym miejscu, z dala od ludzi, zwierząt i ciągów pieszych. Jedno jest pewne: nawet kiedy mróz „trzyma”, potrafi stworzyć obrazy, które zostają w pamięci na długo. A takie zdjęcia jak od Pablosito przypominają, że zima – poza tym, że daje w kość – ma też swój niepowtarzalny, spektakularny urok.  Jeśli macie podobne zimowe kadry z Koszalin i okolic – ślijcie śmiało

Diecezja Koszalińsko-Kołobrzeska na tle „Kościoła w liczbach 2024”: mniej wiernych w ławkach, bardziej „komunijny” rdzeń

Art za Rocznik Annuarium Statisticum Ecclesiae in Polonia 2024 - 14 godzin temu
Jeśli rocznik statystyczny Kościoła jest sejsmografem, diecezja koszalińsko-kołobrzeska jest jednym z miejsc, gdzie drgania widać najmocniej. Niedzielna obecność spada, ale „intensywność” praktyki wśród obecnych rośnie, a to zmusza do innego czytania prostych tez o laicyzacji i o tym, jak dziś działa wspólnota. Dwie Polski w jednym Kościele W wymiarze instytucjonalnym statystyka jest bezlitosna. W latach 2018–2024 liczba księży inkardynowanych (księża lub zakonnicy prawnie przypisani do konkretnej diecezji, ordynariatu lub zgromadzenia zakonnego) spadła o 6,4%, a liczba duchownych posługujących duszpastersko w parafiach o 11,7%. Jeszcze bardziej „pracuje” wskaźnik powołań: liczba alumnów diecezjalnych w 2024 roku wyniosła 984, co oznacza spadek o 5,3% względem 2023 i, co ważniejsze ponad 50% w porównaniu z 2018. W zakonach żeńskich trend jest równie czytelny: od 2018 roku ubyły ponad 2 tys. sióstr w zgromadzeniach czynnych. A jednak i tu zaczyna się druga historia na poziomie praktyk religijnych 2024 rok przynosi sygnał stabilizacji. Wskaźnik dominicantes (uczestnictwo w niedzielnej Mszy) wyniósł 29,57%, a communicantes (przystępowanie do Komunii) 14,64%  oba nieznacznie wyższe niż rok wcześniej. W tle wciąż widać „bliznę” po pandemii: przed COVID-19 dominicantes sięgał 36,9%, a communicantes 16,7. Do tego dochodzi wskaźnik, który w debacie publicznej potrafi dużo zmienić: communicantes względny, czyli odsetek osób przyjmujących Komunię wśród tych, którzy są na Mszy. W 2024 roku wyniósł 49,51% (dla porównania: w 2015 było to 43%). W praktyce: prawie co druga osoba obecna w kościele w niedzielę przyjmuje Komunię. Geografia wiary: stała różnica, nowe akcenty Rocznik po raz kolejny przypomina, że religijność w Polsce jest mocno zróżnicowana regionalnie. Są diecezje „wysokie” (np. tarnowska), są też takie, w których praktyki niedzielne są wyraźnie niższe. Ten obraz jest ważny nie tylko dla kościelnych strategii, ale i dla socjologicznego opisu kraju: Polska nie tyle „idzie w jednym kierunku”, co raczej przesuwa się różnymi prędkościami. I właśnie w tym miejscu szczególnie wyraźnie rysuje się diecezja koszalińsko-kołobrzeska – jako przykład, który komplikuje proste interpretacje. Diecezja koszalińsko-kołobrzeska: mniej obecności, ale większa „intensywność” praktyki Jeśli spojrzeć na same nagłówkowe wskaźniki, diecezja koszalińsko-kołobrzeska należy do obszarów o najniższym poziomie praktyk niedzielnych w kraju. W 2024 roku dominicantes wyniósł tu 17,53%, a communicantes 8,98%. To dane, które łatwo zamienić w publicystyczny skrót: „puste ławki”. Tyle że rocznik podpowiada, by nie kończyć zdania w połowie. Bo gdy weźmie się pod uwagę communicantes względny czyli to, co dzieje się wśród obecnych – obraz się zmienia: w diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej wskaźnik ten wyniósł w 2024 roku 51,22%, podczas gdy średnia ogólnopolska to 49,51%. Co więcej, rok wcześniej było tu 48,80%, więc wzrost jest zauważalny. Innymi słowy: w regionie, gdzie na Mszę przychodzi mniej osób, ci, którzy przychodzą, częściej niż przeciętnie w Polsce przystępują do Komunii. Ten kontrast – niska frekwencja, ale relatywnie wysoka „komunijność” uczestników – jest jednym z ciekawszych sygnałów w danych. Może oznaczać m.in. większą selektywność uczestnictwa (na liturgię zostają osoby bardziej zidentyfikowane z praktyką), ale sama statystyka nie odpowie na pytanie „dlaczego” – ona dopiero wskazuje, gdzie warto pytać. Instytucja w regionie: parafie bez wzrostu, księży mniej Na poziomie struktur parafialnych diecezja koszalińsko-kołobrzeska pozostaje stabilna: w 2024 roku działało tu 220 parafii (w tym 201 diecezjalnych i 19 zakonnych) – bez zmiany względem 2023. Jednocześnie dane o duchowieństwie pokazują spadek: liczba księży inkardynowanych w diecezji wyniosła 413 (w 2018 było 444), a liczba księży posługujących duszpastersko w parafiach – 328 (w 2018: 427). To nie jest już „powolne osuwanie się” – to redukcja, która realnie wpływa na to, jak wygląda codzienność parafii: dostępność duszpasterzy, liczba Mszy, praca kancelarii, obecność w szkołach, wsparcie wspólnot. Sakramenty: spadki zgodne z ogólnopolskim trendem W diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej w 2024 roku udzielono: 4 466 chrztów (w 2023: 5 011), 7 186 I Komunii św. (w 2023: 7 151), 4 868 bierzmowań (w 2023: 1 154 – widać tu silne wahania roczników), 1 033 małżeństw sakramentalnych (w 2023: 1 154). Trudno te liczby czytać w oderwaniu od demografii i przemian kulturowych – dokładnie tak, jak sugeruje rocznik w ujęciu ogólnopolskim. Kobiety i mężczyźni na Mszy: przewaga kobiet większa niż średnia Ciekawostką (nie tylko socjologiczną) jest też struktura płci wśród obecnych na niedzielnej Mszy: w diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej kobiety stanowiły 62,24%, a mężczyźni 37,76%. To wyraźnie większa przewaga kobiet niż średnio w Polsce (59,09% do 40,91%). Co z tego wynika? Jeśli 2024 rok ma jakąś „tezę”, to brzmi ona mniej więcej tak: Kościół instytucjonalny kurczy się, ale religijność społeczna przestaje spadać w tempie z lat pandemicznych – i zaczyna się różnicować jakościowo. W jednych miejscach widać siłę masowej praktyki, w innych – mniejsze liczby, ale większą koncentrację zaangażowania wśród uczestników. W tym sensie diecezja koszalińsko-kołobrzeska jest ważna: pokazuje, że „mniej” nie zawsze znaczy „słabiej” w każdym wymiarze naraz. Mniej osób w ławkach może iść w parze z tym, że ci, którzy przychodzą, praktykują intensywniej – a to zmienia sposób myślenia o przyszłości duszpasterstwa i o tym, jak czytać społeczne znaczenie Kościoła w regionach o niższej frekwencji.

„Pół wieku kultury – historia muzyką opowiedziana”. CK105 świętuje 50-lecie koncertem, który przeniesie Koszalin przez dekady

Ala za CK 105 Koszalin - 26 Stycznia 2026 godz. 11:27
Centrum Kultury 105 w Koszalinie zaprasza na wyjątkowe wydarzenie jubileuszowe. „Pół wieku kultury – historia muzyką opowiedziana” to koncert, który w symboliczny sposób poprowadzi publiczność przez 50 lat działalności CK105 – od 1976 roku po współczesność. Organizatorzy zapowiadają nie tylko muzyczną ucztę, ale też widowisko, w którym brzmienie każdej dekady stanie się opowieścią o kulturze miasta. Muzyczna podróż przez czas i wspomnienia Koncert został zaprojektowany jako wielowątkowa narracja: specjalnie przygotowana multimedialna scenografia i muzyka zbudują klimat kolejnych epok, a każdy z wykonywanych utworów nawiąże do charakterystycznych wydarzeń danego czasu. W programie znajdą się różne stylistyki – od rockowych riffów, przez jazzowe improwizacje, muzykę filmową, aż po taneczny pop. To ma być opowieść o tym, jak zmieniała się kultura, gusty i energia miasta, a jednocześnie – jak CK105 przez lata było miejscem spotkań, premier, koncertów i artystycznych odkryć. Orkiestra Jubileuszowa – 15 muzyków specjalnie na tę okazję Sercem koncertu będzie 15-osobowa Orkiestra Jubileuszowa, powołana specjalnie na potrzeby jubileuszu. Zespół poprowadzi Jakub Szynal – dyrygent oraz autor aranżacji muzycznych. Muzycy to artyści związani na co dzień z uznanymi instytucjami muzycznymi w Polsce, m.in. Operą Bałtycką w Gdańsku, Teatrem Wielkim im. Stanisława Moniuszki w Poznaniu, Filharmonią Sudecką, Filharmonią Koszalińską oraz zespołami bigbandowymi. Skład Orkiestry Jubileuszowej: Mikołaj Wienke – saksofon altowy Wojciech Krajewski – saksofon altowy Dominik Czarkowski – saksofon tenorowy Krzysztof Kuśnierek – saksofon tenorowy Eugeniusz Posadzy – saksofon barytonowy Maciej Gwóźdź – trąbka Piotr Lesiak – trąbka Krzysztof Ostrowski – trąbka Artur Ostrowski – puzon Jakub Klepczyński – puzon Maciej Stromski – puzon Marcel Maniewski – instrumenty Antoni Olszewski – gitara basowa Maciej Olesiński – gitara Waldemar Franczyk – perkusja Jakub Szynal – dyrygent, aranżacje, trąbka Goście specjalni i prowadząca z RMF Classic Koncert wzbogacą znakomici polscy wokaliści. Wśród gości specjalnych pojawi się Beata Kępa – pochodząca z Koszalina aktorka Teatru Muzycznego w Gdyni, która swoje pierwsze artystyczne kroki stawiała właśnie w rodzinnym mieście. Wieczór poprowadzi Urszula Urzędowska, dziennikarka RMF Classic, która wprowadzi publiczność w kontekst opowiadanej historii, łącząc muzykę z opowieściami o kolejnych etapach działalności CK105. Artyści: doświadczenie sceniczne i jubileuszowa energia Jakub Szynal to I trębacz Opery Bałtyckiej w Gdańsku, absolwent Akademii Muzycznej w Gdańsku, kompozytor i aranżer. Współpracował m.in. z ElJazz Big Band, Jan Konop Big Band czy Bardabusz Orchestra, koncertował w Europie i Azji, a od sierpnia 2025 roku prowadzi Kołobrzeską Orkiestrę Zdrojową. Beata Kępa jest aktorką Teatru Muzycznego w Gdyni, współpracowała m.in. z Teatrem Variété w Krakowie i Teatrem Capitol w Warszawie. Zadebiutowała w musicalu „Gorączka Sobotniej Nocy”, jest laureatką przeglądów i festiwali, a jej powrót do Koszalina w ramach jubileuszu ma wymiar szczególnie symboliczny. Dofinansowanie z KPO Projekt „Pół wieku kultury – historia muzyką opowiedziana” został dofinansowany kwotą 138 720,00 zł w ramach Inwestycji KPO A.2.5.1 / „Program wspierania działalności podmiotów sektora kultury i przemysłów kreatywnych na rzecz stymulowania ich rozwoju”. Jubileusz CK105 to nie tylko święto instytucji, ale także święto mieszkańców, którzy przez lata współtworzyli koszalińską kulturę – jako widzowie, artyści, uczestnicy warsztatów i wydarzeń. Ten koncert ma być dla nich wszystkich: jako wspomnienie, podsumowanie i nowy rozdział, opowiedziany najpiękniejszym językiem – muzyką.

Cisza na osiedlu, mróz w domu. Policjant z Sianowa zobaczył to, czego inni nie chcieli zauważyć

Ala za KMP Koszalin - 2 Lutego 2026 godz. 9:14
W centrum Sianowa, na jednym z osiedli otoczonych zamieszkałymi domami, stoi budynek, który z zewnątrz niczym się nie wyróżnia. A jednak to właśnie tam, w środku zimy, rozgrywała się cicha historia o samotności, której nikt przez długi czas nie zauważył. Mróz nie odpuszcza, noce i dni utrzymują temperatury poniżej zera, a w tym domu mieszkała 88-letnia seniorka, pozostawiona samej sobie. Przez wiele tygodni nikt z otoczenia nie zainteresował się jej losem. Zaniepokojony brakiem kontaktu z kobietą asp. Sebastian Pantanowski, dzielnicowy z Posterunek Policji w Sianowie, postanowił sprawdzić, co się dzieje. Nie widział seniorki od dłuższego czasu. Nie było jej w oknie, nie było jej w codziennym rytmie osiedla, jakby nagle zniknęła,  a w takich sytuacjach cisza bywa najgorszym sygnałem. Gdy funkcjonariusz wszedł do środka, zobaczył obraz, który mógł oznaczać tylko jedno: człowiek próbuje przetrwać... W pomieszczeniach panowała temperatura zaledwie 6°C. Seniorka leżała ubrana w kurtkę, przykryta kilkoma kołdrami, jakby tworzyła wokół siebie ostatnią linię obrony przed zimnem. W takich warunkach organizm starszej osoby może bardzo szybko zacząć przegrywać, wychłodzenie nie musi nadejść nagle, czasem przychodzi po cichu, krok po kroku. Policjant szybko ustalił, że kobieta jest samotna. Jej jedyni krewni mieszkają za granicą, a ona sama z uwagi na wiek i nieporadność nie była w stanie przynieść drewna, rozpalić w piecu ani po prostu ogrzać domu. Sytuacja była dramatycznie prosta: brak pomocy mógł w każdej chwili doprowadzić do tragedii. Na szczęście w tej historii kluczowa okazała się nie tylko interwencja, ale i konsekwencja. Asp. Sebastian Pantanowski nie poprzestał na jednorazowej wizycie. Zaczął przychodzić codziennie przed służbą lub po niej. Rąbie drewno, robi zakupy, rozpala w piecu. Ale najważniejsze robi inaczej, niż da się to opisać w policyjnym raporcie: poświęca starszej kobiecie czas, rozmawia z nią, upewnia się, że jest bezpieczna. Dla osoby w podeszłym wieku to często równie ważne jak ciepło z pieca – poczucie, że ktoś widzi, że ktoś pamięta, że ktoś w razie czego zapuka. Sprawa została już zgłoszona do pomocy społecznej. Pracownicy odpowiednich instytucji prowadzą formalności, aby zapewnić 88-latce miejsce w domu pomocy społecznej, gdzie otrzyma właściwą opiekę, ciepło i poczucie bezpieczeństwa. Bo w tym wszystkim chodzi nie tylko o przetrwanie zimy, ale o to, by nie musiała już nigdy walczyć z nią sama. Policjanci przy tej okazji apelują do mieszkańców: jeśli nie jesteś w stanie pomóc sam, ale wiesz, że ktoś tej pomocy potrzebuje: zadzwoń pod numer alarmowy 112. Jeden telefon może uratować czyjeś zdrowie, a nawet życie. Czasem wystarczy sygnał: że ktoś od dni nie wychodzi, że w oknach nie pali się światło, że nikt nie odpowiada na pukanie, że starsza osoba nagle „znikła” z codziennego krajobrazu. Ta historia z Sianowa pokazuje coś jeszcze, rzecz równie oczywistą, co bolesną: można mieszkać w centrum osiedla, wśród domów pełnych ludzi, i jednocześnie być całkowicie niewidzialnym. Dlatego czujność i wrażliwość społeczna nie są dodatkiem do codzienności, ale jej fundamentem. Czasem wystarczy zainteresowanie, rozmowa, proste „czy wszystko w porządku?”  albo zgłoszenie problemu,  by przerwać czyjąś samotność i zapobiec tragedii. Wspierajmy się, szanujmy i pomagajmy sobie nawzajem. Bo razem naprawdę możemy więcej.

Uwaga, pasażerowie: planowany remont linii 404 na odcinku Białogard – Kołobrzeg. Będą objazdy i odwołane kursy

Ala za Powiat Białogardzki - 2 Lutego 2026 godz. 10:34
Szykują się poważne utrudnienia dla osób podróżujących koleją. Jak informuje Powiat Białogardzki, PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. planuje remont linii kolejowej nr 404 na odcinku Białogard – Kołobrzeg. Zgodnie z przekazanymi informacjami linia ma zostać zamknięta od 1 marca do 13 czerwca. Co ma się zmienić? Skala prac jest duża W czasie zamknięcia wykonawcy mają przeprowadzić kompleksowe roboty na trasie o długości ok. 34 kilometrów. W planie są m.in. wymiana nawierzchni kolejowej, montaż 9 nowych rozjazdów na stacjach: Karlino, Wrzosowo oraz Dygowo, dostosowanie do wyższych prędkości urządzeń sterowania ruchem kolejowym na stacjach oraz sieci trakcyjnej, przebudowa 22 przejazdów kolejowo-drogowych oraz remont obiektów inżynierskich. Efekt ma być odczuwalny dla podróżnych: po zakończeniu robót maksymalna prędkość na tym odcinku ma wzrosnąć ze 100 km/h do 120 km/h. W praktyce oznacza to konieczność liczenia się z objazdami przez Koszalin albo z odwołanymi kursami na części połączeń. Dla wielu osób – zwłaszcza dojeżdżających regularnie do pracy lub planujących wyjazdy nad morze będzie to wymagało wcześniejszego sprawdzenia rozkładów i zaplanowania alternatyw. Priorytetem dla PKP PLK ma być zakończenie prac przed wakacjami tak, by w szczycie sezonu letniego, gdy do Kołobrzegu ruszają tłumy turystów, trasa mogła znów działać normalnie. Warto sprawdzać komunikaty Jeśli ktoś planuje podróż w tym okresie, najlepiej na bieżąco śledzić komunikaty przewoźników i informacje o zastępczej organizacji ruchu. Przy remontach tej skali rozkłady potrafią się zmieniać, a decyzje o trasach objazdowych i odwołaniach mogą dotyczyć różnych pór dnia.  

Puma lub gepard w pomorskim lesie: Strachomino na pierwszych stronach gazet

Art, fot. FB - 1 Lutego 2026 godz. 5:29
W mediach społecznościowych pojawił się komunikat, w którym władze gminy Będzino w województwie zachodniopomorskim ostrzegają mieszkańców przed drapieżnym kotem, który mógł pojawić się w kompleksie leśnym między Strachominem a Wierzchominem, w tym na obszarze chronionym Natura 2000 „Warnie Bagno”. Autorzy komunikatu informują, że po potwierdzonych zgłoszeniach „dzikiego kota” może chodzić o pumę lub geparda i apelują o powstrzymanie się od wycieczek do lasu do odwołania. Strachomino pod lupą służb W komunikacie urzędu gminy Będzino władze napisały, że odnotowano powtarzające się zgłoszenia o obecności dużego drapieżnika w kompleksie leśnym między Strachominem a Wierzchominem. Zwierzę zaobserwowano również na obszarze przyrodniczego rezerwatu Warnie Bagno. Samorządowcy nie podają, skąd wziął się tam tak egzotyczny kot, choć podobne przypadki w Polsce często wiązano z ucieczkami z nielegalnych hodowli lub nieodpowiednio zabezpieczonych obiektów. Alarm wszczęto po serii zgłoszeń mieszkańców, które – jak podkreślają władze – potraktowano poważnie. Służby leśne i policja monitorują teren i próbują zweryfikować informacje o kotowatym. Samorządowcy przyznają, że podobne sygnały pojawiały się już jesienią poprzedniego roku, co może sugerować powtórzenie wcześniejszych obserwacji. Na razie nie udało się ustalić gatunku ani liczby zwierząt. Zalecenia dla mieszkańców i apel o rozwagę Władze gminy podkreślają, że priorytetem jest bezpieczeństwo mieszkańców. W opublikowanym komunikacie napisano, że istnieje „potencjalne zagrożenie dla bezpieczeństwa” i zaapelowano, aby nie wchodzić do lasu do odwołania oraz zachować szczególną ostrożność w rejonach przyległych do terenów leśnych. Samorządowcy proszą również o niewypuszczanie zwierząt domowych i gospodarskich bez nadzoru, niezbliżanie się do drapieżnika w przypadku jego zauważenia oraz niepodejmowanie prób fotografowania ani płoszenia zwierzęcia. Podobne zalecenia powtarzają inne portale informacyjne. Osoby, które natkną się na zwierzę, powinny zgłaszać obserwacje pod numer alarmowy 112 lub do właściwego nadleśnictwa. „Sytuacja jest monitorowana przez odpowiednie służby, które będą na bieżąco informować o swoich działaniach” – podkreślono w komunikacie. Władze apelują również o rozwagę w komentowaniu sprawy. Każde zgłoszenie jest weryfikowane, ale brak oficjalnego potwierdzenia gatunku sprawia, że w grę wchodzą także pomyłki wynikające z obserwowania zwierząt z dużej odległości. Mieszkańcom zaleca się zachowanie spokoju oraz bezwzględne stosowanie się do zaleceń – w przypadku rzeczywistej obecności dużego drapieżnika nawet przypadkowe spotkanie może być niebezpieczne. Dlaczego takie informacje wracają? To nie pierwszy raz, gdy w Polsce pojawia się alarm dotyczący egzotycznego drapieżnika. W ostatnich latach w różnych regionach kraju odnotowywano zgłoszenia o pumach, jaguarach czy innych „kotach wielkości dużego psa”. W większości przypadków okazywały się one pomyłkami – za „egzotyczne koty” brano z daleka psy, rysie albo dziki. Mimo to każde podobne zgłoszenie traktowane jest poważnie, ponieważ w Polsce istnieją prywatne hodowle dzikich zwierząt, z których zwierzęta mogą uciekać.  Specjaliści zauważają, że nawet jeśli w pomorskim lesie rzeczywiście pojawił się egzotyczny drapieżnik, długo nie przetrwa on zimowej pogody – szczególnie podczas nadchodzących mrozów. „Gepard długo nie pożyje, puma też, jeśli jest sama i przyjdą mrozy poniżej ‑20°C” – komentował w mediach społecznościowych jeden z internautów, nawiązując do ostrzeżeń IMGW o zbliżającym się siarczystym mrozie w regionie. Podsumowanie Komunikat władz gminy Będzino, powtórzony przez ogólnopolskie media, pokazuje, że w sytuacji potencjalnego zagrożenia nawet niepotwierdzone obserwacje są traktowane z pełną powagą. Niezależnie od tego, czy w lasach rzeczywiście grasuje puma lub gepard, czy też do czynienia mamy z błędną identyfikacją, apel o zachowanie ostrożności i współpracę z leśnikami i służbami pozostaje aktualny. W takiej sytuacji – jak podkreślają samorządowcy – lepiej dmuchać na zimne, zwłaszcza gdy w pobliżu znajdują się rezerwaty przyrody, a zima nie ułatwia życia nawet rodzimym gatunkom.

Wąski tor, szerokie znaczenie. Pomorze Zachodnie dosypuje pieniędzy do kolejowych perełek

Art za WZP - 30 Stycznia 2026 godz. 14:47
Są takie inwestycje, które nie wyglądają spektakularnie w tabelkach, bo nie kończą się przecięciem wstęgi na nowym wiadukcie ani otwarciem kolejnego ronda. A jednak to one często robią „robotę” w regionie – budują markę, przyciągają ludzi, karmią lokalną gospodarkę i cementują wspólnotę pasjonatów. Koleje wąskotorowe na Pomorzu Zachodnim to właśnie taki przypadek. I dlatego decyzja sejmiku o wsparciu ich utrzymania nie jest tylko sympatycznym gestem wobec atrakcji turystycznej. To decyzja o tym, czy region traktuje swoje perełki serio. Podczas piątkowej sesji radni województwa poparli propozycję Zarządu Województwa Zachodniopomorskiego: po 150 tys. zł dotacji dla gmin Manowo i Rewal – na prace i naprawy niezbędne do bezpiecznej eksploatacji dwóch działających w regionie sieci: Koszalińskiej i Nadmorskiej Kolei Wąskotorowej. Turystyka, która nie jest sezonową dekoracją Wąskotorówki nie są „atrakcją na pocztówkę” odpalanym tylko w lipcu i sierpniu. Owszem, latem przeżywają oblężenie, ale coraz częściej jeżdżą także poza sezonem – w ferie, święta, weekendy. I to nie jest drobiazg: region, który chce mieć turystykę całoroczną, musi pielęgnować produkty, które pracują dłużej niż przez kilka upalnych tygodni. W Polsce funkcjonuje 26 sieci kolei wąskotorowych, które rocznie przewożą ponad 900 tys. pasażerów. W tej liczbie aż ponad 170 tys. przypada na dwie zachodniopomorskie: koszalińską i nadmorską. To wynik, którego nie da się zignorować – zwłaszcza że obie linie utrzymywane są przez gminy i działają dzięki społecznikom oraz pasjonatom.   „Ważny produkt turystyczny” – ale produkt kosztuje Marszałek województwa Olgierd Geblewicz podsumował sprawę jasno: – Koleje wąskotorowe to jedne z ważniejszych produktów turystycznych Pomorza Zachodniego. Powinny dysponować środkami wystarczającymi do utrzymania swojego majątku i prowadzenia działalności na odpowiednim poziomie – podkreślił, uzasadniając potrzebę wsparcia dla dwóch atrakcji „rozsławiających region”. To zdanie warto przeczytać bez sentymentalnych okularów. „Produkt turystyczny” to nie slogan. To infrastruktura, bezpieczeństwo, przeglądy, podkłady, torowisko, fachowcy i części, które nie tanieją tylko dlatego, że mamy do czynienia z zabytkiem.   Koszalin–Rosnowo: kolejka, która rośnie, ale torów nie da się „zaklaskać” Koszalińska Kolej Wąskotorowa to historia odbudowy krok po kroku. Pierwsze jazdy próbne po reaktywacji na fragmencie linii Koszalin–Manowo odbyły się w 2008 roku. W ostatnich latach gmina wraz z Towarzystwem Koszalińskiej Kolei Wąskotorowej rewitalizuje trasę, dzięki czemu organizowane są przejazdy do Rosnowa – latem, w ferie, w święta. Jest nawet możliwość bezpłatnego transportu rowerów, co w turystyce lokalnej jest detalem, który robi różnicę. Efekt? Zainteresowanie rośnie. W 2025 roku składy przewiozły około 20 tys. pasażerów. Problem w tym, że pasażerowie nie naprawią torowiska. A to właśnie torowisko – zwłaszcza odcinek na terenie gminy Manowo – wymaga dziś najwięcej pracy i pieniędzy.   Od 2020 roku sejmik udzielał Manowu pomocy w wysokości 80 tys. zł rocznie. Dzięki temu dało się łatać najbardziej zużyte odcinki i wymieniać podkłady. Tyle że inflacja zrobiła swoje: zakres prac, który dało się wykonać za tę kwotę kilka lat temu, dziś „nie dowozi nawet połowy” tego samego efektu. Stąd wniosek gminy z listopada 2025 r. o zwiększenie dotacji do 150 tys. zł i mocny argument: bez wieloletniego, stabilnego wsparcia trudno mówić o stałym i bezpiecznym użytkowaniu trasy.   Rewal–Gryfice: 30 kilometrów historii, 150 tysięcy powodów do realizmu Nadmorska Kolej Wąskotorowa jest „żelaznym” symbolem wybrzeża – szczególnie na odcinku Gryfice–Trzęsacz, liczącym 30 km, łączącym Gryfice z gminą Rewal. W sezonie kursy odbywają się regularnie od 1 maja do 30 września, a po sezonie także w wybrane weekendy i święta. Skala? Ponad 150 tys. pasażerów rocznie. I tu pojawia się twarda prawda: utrzymanie 30 km zabytkowej linii kolejowej nie jest tanie – ani w pieniądzu, ani w kadrach. Ten odcinek był remontowany sukcesywnie, ale nigdy nie przeszedł kompleksowej rewitalizacji w całości. Gmina Rewal przeprowadziła za to w latach 2007–2014 ogromny projekt z województwem: wymiana torowiska na 10 km, remonty i budowa dworców, modernizacja taboru – ponad 50 mln zł w pierwszym etapie. W drugim etapie, realizowanym obecnie, modernizowany ma być zabytkowy dworzec w Niechorzu za ok. 9 mln zł.   Przed gminą kolejne wyzwania: remont parowozowni i zagospodarowanie terenu w Gryficach oraz naprawy torów na kluczowym odcinku Gryfice–Trzęsacz. W budżecie gminy na 2026 rok są ujęte remonty cząstkowe i utrzymanie linii, ale wniosek z grudnia 2025 r. pokazuje, że bez wsparcia z poziomu województwa bezpieczna eksploatacja będzie coraz trudniejsza.   150 tysięcy – dużo czy mało? Publicystycznie najuczciwiej odpowiedzieć: i dużo, i mało. Dużo, bo to konkret, który pozwala działać tu i teraz – wymieniać podkłady, naprawiać newralgiczne miejsca, zabezpieczać przejazdy. Mało, bo przy rosnących kosztach materiałów i robocizny to raczej ratunek „na utrzymanie standardu”, a nie przepustka do wielkiej modernizacji. Najważniejsze jest jednak coś innego: sejmik i zarząd województwa pokazali, że traktują wąskotorówki jak element infrastruktury i produktu regionalnego, a nie jak muzealną dekorację. Bo wąskotorówka, żeby była romantyczna, musi być najpierw bezpieczna.   Region, który dba o swoje perełki, dba o własną opowieść Koszalińska i Nadmorska Kolej Wąskotorowa to nie tylko wagony i szyny. To historia, ludzie, wolontariusze, miejsca pracy, a przede wszystkim – doświadczenie, które turyści pamiętają i polecają. Jeśli Pomorze Zachodnie chce być regionem nie tylko „ładnym na weekend”, ale też sprawnie zarządzanym i konsekwentnym w budowaniu atrakcji, to takie decyzje są testem wiarygodności. Dotacje po 150 tys. zł dla Manowa i Rewala są więc czymś więcej niż wsparciem dla „turystycznej ciekawostki”. To sygnał: wąski tor ma tu szerokie znaczenie.  


wydarzenia

Pamięć, która łączy pokolenia

Ala, fot. FB/Koszalin Centrum Pomorza/Radek Koleśnik UM Koszalin - wczoraj, 19:59
kultura

Finisaż 19. edycji wystawy FALA. Sztuka, rozmowa i energia spotkania

Ala, fot. FB/CK 105 Koszalin - 31 Stycznia 2026 godz. 6:11
kultura

Scena Młodych CK 105 znów zagrała mocno. EłMi rozgrzało Club 105

Ala, fot. FB/CK 105 Koszalin - 31 Stycznia 2026 godz. 5:27